Przez ostatnie dwa, a tak naprawdę to w sumie trzy miesiące, nie było mnie na blogu za wiele, żeby nie powiedzieć, że prawie wcale i oczywiście strasznie tego żałuję. Głowę mam pełną pomysłów, tematy na kolejne wpisy blogowe zanotowane są na kartce i w plikach, wraz ze wstępnymi szkicami, a czasu na ich kończenie było ostatnio naprawdę niewiele.

Myślałam, że maj był ciężki, ale czerwiec dał mi jeszcze bardziej w kość. Ogromna ilość pracy, do tego full niezaplanowanych rzeczy, które wyskoczyły i były na wczoraj, i to zarówno w sferze prywatnej, jak i zawodowej. Całe planowanie szlak trafił, rozjechało mi się wszystko. Tak naprawdę nie mogę w to uwierzyć, że mamy już początek lipca i nie wiem kiedy minął mi czerwiec.

I chyba podsumowując ten miesiąc, mam ochotę powiedzieć tylko, jak się cieszę, że już się skończył.

Ten miesiąc był naprawdę ciężki. Te ciągłe zmiany pogody ze skokami temperatur od 20 do 30oC, duża ilość pracy plus wyjazdy sprawiły, że mało nie padłam. Niestety musiałam kilka rzeczy odpuścić, tym samym ciut ucierpiał na tym blog. Bardzo nie lubię, kiedy wszystko mam zaplanowane i nie idzie po mojej myśli, ciężko jest mi się przyznać przed samą sobą, że nie daje rady i muszę z czegoś zrezygnować. Ale cóż, jak każdy mam tylko 24 godziny i nie jestem w stanie nic na to poradzić. Chyba czasami lepiej na siebie wziąć mniej, niż uczyć się ciężkiej sztuki odpuszczania, która idzie mi bardzo słabo.

Poza tym uwielbiam maj ze względu na kwitnący bez i pojawiające się konwalie oraz inne nowalijki, no i w tym miesiącu się urodziłam :D A teraz zapraszam na moje podsumowanie maja :)

Jak zabrałam się za spisywanie tego co robię w ciągu dnia to pomyślałam sobie, że będzie strasznie nudno, bo przecież ile można patrzeć na zdjęcia kogoś kto większość czasu spędza przed komputerem. W dodatku dopiero tak naprawdę uczę się sztuki fotografii więc spektakularnych zdjęć nie macie co oczekiwać.

Przyznam szczerze, że miałam spory stres przystępując do wyzwania hour by hour organizowanego przed dwie Kasie z bloga worqshop i Antilight, które polega właśnie na dokumentowaniu dowolnego dnia godzina po godzinie. Już w zeszłym roku miałam zamiar wziąć udział jednak się nie odważyłam, a w tym roku stwierdziłam, a co mi tam.

Zapraszam Was więc na relację z wtorku 9 maja.

Przyznam szczerze, że czasu wolnego mam jak na lekarstwo, ale jeśli już jest, to staram się wykorzystać go w 100%. Praca projektanta wnętrz pochłania mi praktycznie 90% czasu, do tego od trzech lat dołożyłam sobie zajęcia w postaci prowadzenia bloga i czas skurczył się jeszcze bardziej.

Strona 1 z 8

 

 

@tenkawalekpodlogi