Niedzielne podsumowanie tygodnia #3/5

24 Maj
Kategoria: Lifestyle

Ten tydzień wyjątkowo w większości czasu spędziłam na odpoczynku, ponieważ mój organizm się zbuntował i dopadło mnie dość konkretne przeziębienie.

Na początku starałam się z nim walczyć i pracować, ale cieknący katar w połączeniu z ogromnym kaszlem i ogólnym osłabieniem wpędził mnie w końcu do łóżka, dzięki temu nadrobiłam też trochę zaległości sennych, bo w dużej mierze przespałam dzień.

HPIM6700

Kolejne dni co prawda już nie w łóżku (niestety praca nie chciała czekać), ale i tak wieczorami szybko opadałam z sił i wcześnie kładłam się spać.

Pod koniec tygodnia odzyskałam w miarę siłę, ustąpił katar i prawie kaszel więc od razu wskoczyłam do kuchni i przygotowałam na swoje sobotnie urodziny (niestety ostatnie z dwójką z przodu) moje ulubione ciasto zebrę, które w końcu udało mi się bez zakalca dzięki Kameralnej, która udostępniła na swoim blogu świetny przepis i babeczki z kremem i owocami, po których dziś już nie ma śladu.

HPIM6710HPIM6719

Niestety zebra choć wyrosła pięknie jakoś nie doczekała się zdjęcia, ale nadrobię to przy następnej okazji.

W sobotę fantastyczną niespodziankę sprawił mi mój mąż, który kupił mi książkę Beaty Sadowskiej „I jak tu nie jeść”, po pierwszym tomie książki tej autorki „I jak tu nie biegać” byłam zachwycona i już nie mogłam doczekać się premiery kolejnej, kiedy się ukazała jakoś tak ciągle się mijałyśmy i wczoraj kiedy zobaczyłam co ma dla mnie mój mąż mało nie padłam ze szczęścia, cieszyłam się jak dziecko. Od razu przejrzałam jej zawartość i przepisy, które pewnie w niedługiej przyszłości będę testować.

Po przeczytaniu kilku byłam zaskoczona połączeniami smakowymi, ale któż wie, może się sprawdzą. Na pewno jak już coś przygotuję to podzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami i wrażeniami.

beata sadowska

Niedziela przywitała mnie piękną pogodą z cudownym słońcem i od razu poczułam ogromną ilość sił i chęci do działania więc po porannym ogarnięciu mieszkania zabrałam się za robienie zdjęć (światło było idealne) i przegląd tych które robiłam na początku tygodnia do wpisu, który ukaże się za kilka dni.

Dzisiaj wzięłam się za wysprzątanie samochodu, w końcu go porządnie odkurzyłam, wymieniliśmy tylną wycieraczkę na nową, która chyba od 3 tygodni jeździła ze mną w samochodzie i czekała na swoją kolej, sprawdziliśmy poziom płynów i dumna, choć lekko zmęczona, z czyściutkiego samochodu wróciłam do domu. To już kolejna rzecz odhaczona z wiosennej listy zadań.

Teraz może jakiś popołudniowy spacerek, bo za oknem nadal wspaniała pogoda, a później kino.

Mój mąż zrobił mi dziś kolejną niespodziankę i stwierdził, że zabiera mnie do kina, czym sprawił mi po raz kolejny ogromną radość, tym bardziej, że mamy ostatnio dla siebie tak mało czasu.

Więc ja uciekam na spacer i do kina, z ogromnym uśmiechem na twarzy i chyba jeszcze większą radością w sercu, a Wam życzę udanego nowego tygodnia :D

 

Czytany 1445 razy

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.

 

 

@tenkawalekpodlogi