Lifestyle (55)

Po wielu miesiącach nieobecności na blogu i nie dawania znaku życia WRACAM!

Mam nadzieję, że jeszcze znajdą się jacyś czytelnicy, a jeśli nie to trudno, będę od nowa pracować i czekać na Wasz powrót.

# trochę prywaty

Co się u mnie działo przez te ostatnie 8 miesięcy? Naprawdę dużo.

Przez ostatnie dwa, a tak naprawdę to w sumie trzy miesiące, nie było mnie na blogu za wiele, żeby nie powiedzieć, że prawie wcale i oczywiście strasznie tego żałuję. Głowę mam pełną pomysłów, tematy na kolejne wpisy blogowe zanotowane są na kartce i w plikach, wraz ze wstępnymi szkicami, a czasu na ich kończenie było ostatnio naprawdę niewiele.

Witam Cię w drugim tygodniu nowego roku. Napisanie tego wpisu zajęło mi ponad dwa tygodnie i praktycznie do samego końca wahałam się, czy wrzucać na stronę ten wpis, czy nie, ale w końcu po przeczytaniu kilku tego typu artykułów na różnych blogach stwierdziłam, że jednak warto.

Miał być wpis o prezentach, ale ze względu na to, że wszędzie sporo tego typu wpisów, więc macie w czym wybierać, to postanowiłam dla odmiany pokazać Wam moją drugą pasję, jaką jest pieczenie i gotowanie. Podzielę się dziś przepisami, które co roku pojawiają się na naszym świątecznym stole.

Przepisy, poza jednym, pochodzą ze starego zeszytu mojej mamy, które zaczęła gromadzić i spisywać, gdy wyszła za mąż, czyli 32 lata temu :) Uprzedzam, że żaden z przepisów nie jest fit :D

Tę opowieść można by zacząć od słów „Dawno, dawno temu za górami, za lasami...” lub „Dawno, dawno temu w odległej galaktyce...”, jednak to nie żadna z bajek ani też nie film. Jednak jak to się stało i co wpłynęło na to, że jestem tu, gdzie jestem?

Strona 1 z 11

 

 

@tenkawalekpodlogi