To trochę inna forma wpisu lifestylowego niż to co ukazywało się na blogu do tej pory, ale mam nadzieję, że również przypadnie Wam do gustu.

Często słyszę pytanie skąd czerpię inspirację i oczywiście jak większość osób znajduję ją w internecie i mediach społecznościowych, które są kopalnią zdjęć, na targach, w prasie branżowej, ale bardzo dużo dają mi też wyjazdy.

Dlatego w tej części wpisów chciałabym od czasu do czasu przedstawiać ciekawe miejsca, posiadające swój indywidualny charakter.

Po wielu miesiącach nieobecności na blogu i nie dawania znaku życia WRACAM!

Mam nadzieję, że jeszcze znajdą się jacyś czytelnicy, a jeśli nie to trudno, będę od nowa pracować i czekać na Wasz powrót.

# trochę prywaty

Co się u mnie działo przez te ostatnie 8 miesięcy? Naprawdę dużo.

Przez ostatnie dwa, a tak naprawdę to w sumie trzy miesiące, nie było mnie na blogu za wiele, żeby nie powiedzieć, że prawie wcale i oczywiście strasznie tego żałuję. Głowę mam pełną pomysłów, tematy na kolejne wpisy blogowe zanotowane są na kartce i w plikach, wraz ze wstępnymi szkicami, a czasu na ich kończenie było ostatnio naprawdę niewiele.

Myślałam, że maj był ciężki, ale czerwiec dał mi jeszcze bardziej w kość. Ogromna ilość pracy, do tego full niezaplanowanych rzeczy, które wyskoczyły i były na wczoraj, i to zarówno w sferze prywatnej, jak i zawodowej. Całe planowanie szlak trafił, rozjechało mi się wszystko. Tak naprawdę nie mogę w to uwierzyć, że mamy już początek lipca i nie wiem kiedy minął mi czerwiec.

I chyba podsumowując ten miesiąc, mam ochotę powiedzieć tylko, jak się cieszę, że już się skończył.

Ten miesiąc był naprawdę ciężki. Te ciągłe zmiany pogody ze skokami temperatur od 20 do 30oC, duża ilość pracy plus wyjazdy sprawiły, że mało nie padłam. Niestety musiałam kilka rzeczy odpuścić, tym samym ciut ucierpiał na tym blog. Bardzo nie lubię, kiedy wszystko mam zaplanowane i nie idzie po mojej myśli, ciężko jest mi się przyznać przed samą sobą, że nie daje rady i muszę z czegoś zrezygnować. Ale cóż, jak każdy mam tylko 24 godziny i nie jestem w stanie nic na to poradzić. Chyba czasami lepiej na siebie wziąć mniej, niż uczyć się ciężkiej sztuki odpuszczania, która idzie mi bardzo słabo.

Poza tym uwielbiam maj ze względu na kwitnący bez i pojawiające się konwalie oraz inne nowalijki, no i w tym miesiącu się urodziłam :D A teraz zapraszam na moje podsumowanie maja :)

Strona 1 z 9

 

 

@tenkawalekpodlogi